fbpx

Ile razy słysałeś słowa ”mięsiarska fotografia”… Ileż to razy widziałeś ładną rybę na tle marnej z wyglądu glazury czy parkingu samochodowego, czy wreszcie na tle elewacji budynku lub drewnianej szopy? Idąc dalej ostatnie pytanie, ile to razy widziałeś obrazek leżących na trawie pokotów ryb, broczących we własnej krwi?

Chyba nie ma osoby, która nie zetknęłaby się takimi obrazkami, co gorsza wciąż na takie natrafiamy. Z przeprowadzonej prze ze mnie sondy wynika, że u większości z nas, wywołują  odrazę i obrzydzenie. Czy zawsze tak było? Sięgnijmy trochę wstecz…

Od kliszy do matrycy
Fotografia podobnie jak malarstwo czy rzeźbiarstwo jest sztuką o czym mogą zapewnić ludzie parający się obrazem. Sztuką dość młodą ponieważ początki fotografii datujemy na pierwsza połowę XIX wieku, kiedy to rozpoczęłu się intensywne prace nad fotografią  analogową polegającą na rzucie światła na kliszę światłoczułą. Druga połowa XX wieku a w zasadzie jej końcówka to okres intensywnych prac nad fotografią cyfrową, wynikiem czego powstała matryca CCD. Początkowo miała być wykorzystywana do obserwacji kosmosu, z biegiem czasu wraz z rozwojem technologii IT  zastąpiona została matrycą CMOS, która to weszła do masowej produkcji cyfrowych aparatów fotograficznych. XXI wiek to już era cyfryzacji, fotografia analogowa  - choć posiada jeszcze pasjonatów – odeszła do lamusa.

Fotografia wędkarska, dawniej
Fotografia stała się i jest nieodłącznym aspektem życia wielu ludzi. Na zdjęciach uwieczniamy, rodzinne spotkania, malownicze plenery naszej przyrody, portrety znajomych czy miejską architekturę. Nie jest zatem niczym nadzwyczajnym, że fotografia znalazła swoje miejsce również w wędkarstwie. Zrobienie dobrego zdjęcia nie było łatwe i nie każdy umiał sobie z tym poradzić. Bez posiadania podstawowej wiedzy na temat natężenia światła, ustawienia przesłony, czułości filmu, wreszcie odległości dzielącej aparat od fotografowanego obiektu nie było mowy o udanej fotografii.
Posiadanie aparatu to nie jedyny koszt jaki trzeba było ponieść aby cieszyć się gotową fotografią. Należało zakupić kliszę światłoczułą czarno - białą lub kolorową, gdzie ta pierwsza była znacznie tańsza. Następnie naświetloną kliszę należało (bardziej wtajemniczeni  mieli własne ciemnie) zanieść do zakładu fotograficznego w celu jej wywołania. Z tak przygotowanej kliszy można było obraz nanieść na papier fotograficzny.
Co by nie mówić bariery te sprawiały, że w tamtych czasach wędkarz, który posiadał żyłkę fotografa był nad wodą dosyć rzadkim obrazkiem. Ponadto nie zawsze też mógł zabrać ze sobą dość sporych rozmiarów aparat fotograficzny.
Wynikiem tego większość fotografii uwieczniających złowioną rybę robione były w domach z widoczną w tle infrastrukturą.
Zapewne większość z nas, szczególnie wędkarzy starej daty posiada takie fotografie w swoich albumach. Jakby nie patrzeć byliśmy uczestnikami minionych czasów, taka jest prawda której nie zmienimy. Zmienić natomiast możemy teraźniejszość. I tak oto większość wędkarzy, którzy do tej pory preparowali głowy ryb traktując je jako jedyny dowód swojego „wędkarskiego kunsztu”, zaczęli swoim okazom robić zdjęcia.

Fotografia wędkarska dziś
W dobie cyfryzacji i dostępności do urządzeń rejestrujących obraz, nie możemy jak niegdyś powiedzieć, że nie mamy jak zrobić zdjęcia nad wodą. Rozwój technologiczny zaszedł tak daleko, że aparat fotograficzny mamy zawsze pod ręką. Telefony komórkowe wyposażone są w coraz to lepsze rejestratory obrazu zarówno ruchomego jak i statycznego. Ceny aparatów cyfrowych a co ważniejsze ich rozmiary są tak małe, że mieszczą się w kieszeni wędkarskiej kamizelki. Wypasione lustrzanki również powalają swoimi coraz mniejszymi gabarytami, wyścig na matryce i  piksele wciąż trwa i wydawać by się mogło że nie ma końca.

Ryba, godny przeciwnik
Często się mawia, że wędkarz to miłośnik przyrody, silnie związany niczym liną z otaczającym go światem. Rozwijające na świecie wędkarstwo pociągnęło za sobą zmianę wędkarskiej mentalności. Dziś inaczej postrzegamy nasze hobby, ryba przestała być traktowana wyłączne jako centrum białka i patelniane mięcho. W większości przypadków złowione ryby odzyskują wolność a wykonana  fotografia jest jedynym i powiem szczerze wystarczającym trofeum.
Warto abyśmy zdali sobie sprawę, że holowana przez nas ryba zapewnia nam doznania porównywalne  ze skokiem na bungee* czy ze spadochronem. Ryba staje się przeciwnikiem godnym naszego wysiłku, którego nie można lekceważyć. Czy zatem skoro otrzymujemy tyle doznań jesteśmy rybie winni szacunek? Jak najbardziej TAK.
Mogę zgodzić się z oficjalną tezą, że takie rzeźnicze fotografie nie są zakazane przez Polskie prawo a ich publikowanie nie jest w żadnym stopniu złamaniem przepisów. Jednak nie mogę zgodzić się z powszechnie głoszoną w niektórych kręgach teorią, że nie są złamaniem podstawowych zasad człowieczeństwa. Oprócz ustaw i zapisów prawnych są jeszcze wewnętrzne przepisy drzemiące w każdym z nas, trzeba tylko je obudzić. Są to poczucie piękna, humanitaryzm i estetyka.
Nie musimy być od razu artystami aby wydobyć z siebie poczucie odrobiny estetyki, to jest coś z czym się rodzimy. Bez względu na to czy zdecydujemy się zabrać rybę czy ją wypuścić, kierujmy się humanitarnymi pobudkami, starajmy się aby sesja była jak najkrótsza. Zróbmy rybie zdjęcie w jej naturalnym otoczeniu. Trzymajmy rybę z godnością, przed sobą w pozycji najlepiej poziomej, zwróćmy uwagę na to aby nie ociekała krwią, nie stając się częścią rzeźniczego aktu.  W fotografii zawrzyjmy część brzegu i wody, drzewa czy rośliny rosnące nad brzegiem. Często się zdarza, ze jesteśmy sami nad wodą. Obok nas nie ma kolegi czy przypadkowego wędkarza, który byłby w stanie zrobić nam zdjęcie. Z autopsji wiem, nie jest to łatwe, jednak istnieją dwa rozwiązania.
Jedno to takie, że możemy sfotografować rybę leżącą na brzegu. Istnieje ryzyko, że fotografia taka spotka się z krytyką wędkarskiego światka, jednak osobiście proponowałbym nie dawać się zwariować i nie popadać w skrajności. Owszem, nie jest to może fotografia górnych lotów ale nie jest też niczym odrażającym.
Drugi sposób często przez wędkarzy wykorzystywany to zakup elastycznego statywu fotograficznego. Zbudowany jest z przegubowego materiału przypominającego sprężynę. Jeden koniec owijamy wokół gałęzi drzewa a do drugiego przykręcamy nasz aparat, w aparacie aktywujemy samowyzwalacz i zdjęcie gotowe.    

Na koniec moja gorąca prośba. Nie publikujmy w Internecie i nie zgłaszajmy do periodyków wędkarskich obrazków zatrzymujących krew w żyłach.
Aparat fotograficzny wykorzystany w mądry sposób to niezastąpione urządzenie pozwalające zapamiętać chwile, do których z chęcią będziemy wracać. Dobrze wykonane zdjęcie to pamiątka, którą możemy pochwalić się swoim bliskim, kolegom i znajomym. Fotografia stanie się dowodem na to, że mogliśmy zmierzyć się z rybą, o której nigdy nie zapomnimy. Dowodem na to, że możemy nazwać się wędkarzami.

 

WBB
Norbert Stolarczyk

Kategoria: